gazeta.jp Polonia Japonica

Polonijny portal internetowy funkcjonujący w polsko-japońskiej przestrzeni międzykulturowej, prowadzony przez grupę Polek mieszkających, pracujących i działających w Japonii.

 

Galeria

A+ A A-

O stawie i żabie

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

W poprzednim numerze Gazety zamieszczony został fragment wydanej w tym roku w Polsce książki pt. „Dyskretny urok Japonii” autorstwa Esho Muraishi, przełożonej na język polski przez Myoshu Agnes (wyd. Agencja Artystyczno-Wydawnicza DharmaEn, Gdańsk 2005).

Fragment zawiera interpretację znanego haiku autorstwa Matsuo Bashō oraz polski tekst utworu w następującej wersji:
 
Staw rzęsą sędziwy
Żaba skacze doń – plusk!
Marszczy kręgami wodę.
 
Przekład został dokonany z języka angielskiego. Autor eseju Esho Muraishi odnotowuje, że jest aż 600 przekładów niniejszego haiku na język chiński oraz ponad 100 na języki europejskie, w tym wiele różnych na język angielski, i dorzuca do tego rogu obfitości własną wersję angielską, zaś autorka polskiego przekładu książki tłumaczy ją na język polski. Przyznam, że nowa polska wersja haiku (znane mi są jeszcze trzy inne) nieco mnie zdumiała i skłoniła do zastanowienia się nad kwestią przekładu.  Książka „Dyskretny urok Japonii” została wydana w dwóch językach - polskim i angielskim, więc bez trudu odnajdziemy angielski pierwowzór tekstu:
 
The old pond
A frog jumped in,
The sound of water-
 
Zamieszczono pod nim również zapisany w transkrypcji oryginalny tekst wiersza, który ma tu znaczenie kluczowe:
Furuike ya / kawazu tobikomu / mizu no oto
 
Furuike to stary staw, ya jest partykułą o charakterze wykrzyknika, kawazu to rzeczownik oznaczający żabę, tobikomu to czasownik wskoczyć, mizu-no to dopełniaczowa forma rzeczownika woda, oto – dźwięk, głos , odgłos. Jak widać utwór napisany został bardzo prostym językiem. Tak prostym, że mógłby figurować w podręcznikach języka japońskiego dla cudzoziemców. Notabene japońskie podręcznikowe wyjaśnienie tekstu tego utworu jest następujace: „Aoku yodonda furuike ni, totsuzen kaeru ga tobikonde, shizukesa ga yaburareta. Shikashi furuike wa ma mo naku oto wo nomikomi, futatabi seijaku ga otozureru.” - Do starego stawu o zielonkawej, nieruchomej wodzie nagle wskoczyła żaba i przerwana została (panująca) cisza. Jednak stary staw niebawem wchłonął odgłos i ponownie nastała cisza (spokój, bezruch). (Kokugo Binran, Hamajima Shoten 2004r.) Tyle mówi tekst w swej warstwie podstawowej.

Nazbyt dosłowne potraktowanie prostoty tego utworu może być zwodnicze, o czym przekonamy się czytając inne przekłady utworu. Czy w takim razie tekst przekładu powinien zawierać (swobodną) interpretację utworu? W zgrabnie ułożonej wersji Myoshu Agnes przybyła dodatkowa linijka mówiąca o marszczeniu wody przez żabę, akcentująca rolę tego zwierzęcia poprzez uczynienie go podmiotem dodanego zdania. Stary staw opatrzony przymiotnikiem „sędziwy” uległ antropomorfizacji niezgodnej z oryginałem, zaś drugi wers przekładu zakończony beztroskim „plusk!” zyskał co prawda dużo lekkości, ale stracił wiele na refleksyjności i kojarzy się raczej z wierszami Brzechwy.

Zapoznajmy się z innymi próbami spolszczenia haiku o stawie i żabie. Pod względem ilości przekładów Polacy nie mogą rywalizować z Chińczykami lub ludami anglojęzycznymi, ale i my mamy już kilka tłumaczeń słynnego utworu. Jak już wcześniej wspomniałam, oprócz przytoczonej wyżej wersji znane mi są jeszcze trzy inne, a przypuszczam, że jest ich więcej ponieważ poezja haiku była w Polsce tłumaczona już w okresie międzywojennym, a Bashō jest jej reprezentatywnym przedstawicielem.

Jedna z polskich wersji haiku wyszła spod pióra Czesława Miłosza. W 1992 roku Miłosz wydał tom zatytułowany „Haiku” (Wyd. Ksiegarnia Haiku, Kraków), zawierający próby przekładu utworów kilku japońskich twórców haiku z języka angielskiego na polski. Interesujący nas utwór Matsuo Bashō pojawił się w następującej, niewątpliwie nieudanej, wersji:
 
Stara sadzawka,
Żaba - skok -
Plusk.
 
Inną wersję utworu znajdziemy w wydanej kilka lat temu antologii „Estetyka japońska” (Wyd. Universitas, Kraków 2001) w tekście eseju pt. „Haiku jako wydarzenie egzystencjalne” autorstwa Toshiko Izutsu, przełożonym z angielskiego przez Andrzeja J.Nowaka:
 
stary staw
żaba wskakuje
plusk wody
 
Poznaliśmy już trzy wersje polskiego przekładu tego samego utworu. Różnią się między sobą znacznie. Znamy już wersję opisową (Myoshu Agnes), wersję lakoniczną (Miłosz) i wersję dosłowną (Nowak).

Można zauważyć, że osoby tłumaczące słynne haiku z języka angielskiego nie odwołują się ani nie odnoszą w przypisach do przekładu dokonanego z oryginału japońskiego. Przekład taki ukazał się drukiem wcześniej niż zacytowane powyżej wersje, więc ich autorzy mieli możliwość zapoznania się z nim. Przypuszczam, że – obok innych okoliczności – każdy z tłumaczy w głębi serca żywił przekonanie, że zaproponowana przez niego wersja jest najlepsza i nie ma potrzeby zwracać uwagi czytelników na inne.

Tymczasem bezpośredni przekład z języka japońskiego autorstwa Agnieszki Żuławskiej – Umedy (Haiku, Wyd. Ossolineum, 1983 r.) ze wszech miar zasługuje na uwagę:
 
Tu staw wiekowy
skacze żaba – i oto
woda zagrała
 
Warto dodać, że przekład ten zachowuje charakterystyczną dla haiku liczbę sylab. „Można oczywiście zrezygnować z wierności formy na rzecz treści, ale wtedy powstaje już inna poezja. W przypadku haiku najistotniejsza wydaje się jego zwięzłość i wielka oszczędność słów. Dlatego, nie czyniąc żadnych wyjaśnień w obrębie wiersza, lepiej zachować skróty myślowe i charakterystyczny rytm 5+7+5. Pomocne stają się tutaj komentarze, których obecność pozostaje zresztą w zgodzie  ze sposobem przedstawiania tej poezji w Japonii.”- argumentuje tłumaczka (Haiku, Wyd. Ossolineum, 1983 r., str.13). Zwięzłość haiku to cecha, która nadaje tej poezji charakter bardzo współczesny i zapewniła jej popularność na świecie. Jednak przekład tego „drobiazgu poetyckiego” na język polski to niewątpliwie trudne zadanie. W tak krótkiej formie poetyckiej liczy się każde słowo, każde ma swoją rolę i sugeruje pewną treść. Specyfika języka japońskiego została w haiku wykorzystana w sposób maksymalny i w tej sytuacji tłumaczenie, które nie jest przekładem bezpośrednio z oryginału, nie ma żadnych szans na sukces i dorównanie poziomem oryginałowi. Sytuacja ma się nieco inaczej w wypadku prozy, ale to osobne zagadnienie.

„Dobrym tłumaczeniem można nazwać takie, które przekazuje tekst, tj. jego słownictwo, składnię, styl, tak jak zrobiłby to tłumaczony autor, gdyby jego językiem ojczystym był język tłumacza, a nie jego własny.”
– napisał Jerzy Pieńkos w książce pt. „Przekład i tłumacz we współczesnym świecie” (PWN, Warszawa, 1993, str 415). Definicja ta wydaje się niesłychanie prosta, a jednocześnie stawia przed tłumaczem zadanie, które każe mu zaangażować nie tylko całą wiedzę i umiejętności, ale i wyobraźnię, ponieważ wprowadzenie jej w czyn oznacza nakaz wcielenia się w autora tłumaczonego tekstu. W jaki sposób pisałby Matsuo Bashō gdyby pisał po polsku? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta.
                            
Wyczerpujące informacje na temat różnych form poezji japońskiej znajdziemy m.in. w wymienionej w tekście felietonu antologii „Estetyka japońska”. Osobom zainteresowanym tematem polecam również lekturę eseju „Forsycja i czeremcha, magnolia i miłorząb”(http://www.tufs.ac.jp/ts/personal/sekiguchi/index.htm), której autorem jest T.Sekiguchi.

Gazeta Klubu Polskiego w Japonii Nr 4 (43), sierpień 2005

Ostatnio zmieniany
Więcej w tej kategorii: Zauroczenie sakurą »

1 komentarz

Zaloguj się, by skomentować
© 2013 www.polonia-jp.jp

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się