gazeta.jp Polonia Japonica

Polonijny portal internetowy funkcjonujący w polsko-japońskiej przestrzeni międzykulturowej, prowadzony przez grupę Polek mieszkających, pracujących i działających w Japonii.

 

Galeria

A+ A A-

Obserwacje językowe Wyróżniony

Oceń ten artykuł
(1 głos)

 grafika 20 rocznica 500 1

 

Tekst archiwalny

Gazeta Polska w Japonii, nr 1 (58), luty-marzec-kwiecień 2008

 

Nowy meta-język ojczysty oraz e-angielski

Od lat pilnie staram się śledzić na bieżąco zmiany kulturowe wokół siebie (w tym - zwłaszcza te dotyczące języka). Przez pewien czas próbowałem to robić także w stosunku do japońskiego, ale zachodzące w nim zmiany są w skali tygodni / miesięcy zbyt liczne, aby je opisać w dwumiesięcznym (od teraz - już nawet w czteromiesięcznym) rytmie wydawniczym naszej Gazety - szybko tracą walor hot news, stają się nieaktualne i na dobrą sprawę, należało by zredagować tekst na nowo... Nieco lepiej jest z językiem polskim, który ma nieco wolniejszy cykl ewolucyjnych zmian, powiedzmy - w skali miesięcy / lat... Bywając regularnie w Kraju raz na rok można nadążyć (wystarczy przyswoić sobie około 10 nowych słów / zwrotów), jak np.: "laska" (atrakcyjna dziewczyna), "wypasiony" (o imponującym wyglądzie), "zarąbisty" (robiący wrażenie)... "obciach" (żenująca kompromitacja)... "wyczesany" (o super zadbanym wyglądzie)... "ciacho" (nieprawdopodobna ekstra plotka)... Np.: "Był z zajedwabistą laską w wypasionej furze - ale obciach!" (Był w zwracającym uwagę samochodzie z atrakcyjną dziewczyną, która swą wyzywającą ekstrawagancją nieźle go kompromitowała)... Trzymając się krajowych aktualności - np. z Dodą Elektrodą w jej nowym perłowym Porsche... ;-) Z jednej strony jest to proste zdanie, naturalnie brzmiące dla współczesnego pokolenia 20+, choć już raczej niezrozumiałe dla przeciętnego rodaka 50+... Jak wiemy, wszystko się wokół zmienia (łącznie z nami, co już nam trudniej zauważyć) wraz z upływem czasu i nowymi okolicznościami: kulturą, obyczajem... i językiem też.

 

Doniesienie z (brytyjsko-polskich) Wysp

                Najlepiej sprzedająca się książka - to słownik slangu nastolatków. Bestsellerem na brytyjskim rynku wydawniczym okazał się słownik slangu nastolatków, opracowany przez 13-letnią uczennicę. Mloda autorka wpadła na pomysł opracowania słownika, gdy jej rodzice zaczęli się uskarżać, że nie rozumieją, o czym dziewczynka rozmawia z siostrami. Koledzy Lucy mieli podobne doświadczenia i chętnie pomagali w przygotowaniu 40-stronicowego słownika, pomocnego w zasypaniu przepaści między pokoleniami. Zdesperowani rodzice dostrzegli wreszcie szansę na zrozumienie, o czym mówią ich pociechy. Rodzice? Współczesny brytyjski nastolatek nie używa w tym wypadku słowa "parents", lecz "mouldies". Słowo "mould" ma kilka znaczeń, związanych m.in. z pleśnią i próchnicą. Człowiek naprawdę głupi to "fudge" - jedno ze znaczeń tego słowa, to cukierek-krówka. Coś, co dotąd określano jako "cool" (termin ten upowszechnił się w wielu krajach świata), dziś brytyjskie nastolatki nazywają "nang", uśmiechając się przy tym szeroko. Taka uśmiechnięta nastolatka z aparatem korekcyjnym na zębach nazywa się zresztą tradycyjnie "tin grin".
       Wydawnictwo Ravette, które zainteresowało się słownikiem opracowanym przez Lucy van Amerongen, uznało, że sprawa jest "nang" i może ułatwić biednym "mouldies" zrozumieć ich "tin grins". Początkowo słownik wydano nakładem 5 tys. egzemplarzy, obecnie trwają przygotowania do dodruku 6 tys.

Raport z ojczyzny

             Ten sam problem występuje w Polsce, i podobnie jak w Wielkiej Brytanii - zaowocował nową publikacją. Nie czaisz? Jesteś lamusem! „Totalny słownik najmłodszej polszczyzny” autorstwa Bartka Chacińskiego. Słowo „narciarz” może być pożegnaniem, a mianem „ping-ponga” określa się kogoś, kto jest niskiego wzrostu... ale co znaczy „kserobój”, „dostać bana na kompa” i „zamulać”. Nie wiesz? Masz errora? To idź na sanki, bo robisz trzodę! Totalnie wypasiony i wyczesany - jeszcze nigdy w historii polszczyzny język młodych ludzi nie był tak oddalony od języka dorosłych. Przeciętny dorosły miałby wyraźne problemy ze zrozumieniem sporej części wpisów zamieszczanych na młodzieżowych blogach. Ba, dobrze, jeśli w ogóle wie, czym jest blog! Kto nie siedzi w sieci, ten z góry skazany jest na bycie „lamusem”, czyli człowiekiem, który nie nadąża za najnowszymi trendami. Nie wie, o co chodzi, a więc nie czai bazy i nie kmini. Nie chodzi tylko o specjalistyczną terminologię komputerową. Tej może się nauczyć nawet najbardziej oldskulowy (ang. "old-school" - czyli stary, ale jary) osobnik. Rzecz w tym, że nowe sposoby komunikacji (internet, msn czy sms) uruchomiły taką inwencję słowotwórczą, o jakiej lamusom z ery telewizyjnej nawet się nie śniło. Nie od dziś wiadomo, że język dąży do skrótu, że staramy się w jak najkrótszej formie zawrzeć jak najwięcej treści. Jednak tempo życia, a w przypadku sms-ów także względy ekonomiczne, wymuszają skrót „totalny”. Zanika sztuka pisania listów, ale kontakt musi przecież być podtrzymany, więc klikamy w pośpiechu: „cze! jak jest? u mnie spox. thx za wczoraj. narka!”. Na rozróżnienie wielkich i małych liter szkoda czasu. Emocje wyrażamy przez emotikony. Innym źródłem nowych wyrazów są slangi subkulturowe, których używanie pozwala na identyfikację z grupą. „Szyfrowanie” mowy jest tu często zabiegiem celowym, a użytkownicy slangu awansują tym samym do grona „wtajemniczonych”. Jednak wpływ języka niektórych subkultur rozszerza się na całą młodzież. Obecnie taką grupą, nadającą ton najmłodszej polszczyźnie, są niewątpliwie hiphopowcy. To właśnie w tym środowisku powstało ostatnio najwięcej neologizmów. Wiele z nich zostało zapożyczonych z języka angielskiego, jak „skrecze” (ruchy płytą gramofonową w przód i w tył, wykonywane przez didżeja), „bity” (podkłady pod głos rapera) czy „dissy” (ostra krytyka, atak słowny). Ale są też słowa o typowo polskim rodowodzie, np. hiphopowe teksty to po prostu „rymy”.

              Z lektury słownika płynie też inny wniosek – do najmłodszej polszczyzny przenika sporo wyrazów z żargonu więziennego i narkotykowego. Poza tym nie da się ukryć, że nasz język staje się coraz bardziej wulgarny. Wystarczy przypomnieć karierę pewnego słowa na „zaj...sty”, ktore rozpowszechnił Wiśnia - prowincjonalny estradowiec o ogniście-rudych włosach (dla niewtajemniczonych - Michał Wiśniewski), które zaczęło być używane nawet w mediach. Ale w tworzeniu eufemizmów, czyli złagodzonych wersji ostrych wyrazów, młodzi Polacy też wykazali się dużą pomysłowością. Mówią zatem, że jest „zarąbiście”, „zajefajnie”, a nawet „zajedwabiście”. Czy to kogoś razi?
            Osoby, które pracują z młodzieżą, powinny się zapoznać ze słownikiem Chacińskiego. Nie po to, żeby nagle udawać nastolatka i mówić slangiem, ale po to, żeby lepiej poznać świat, w którym żyją ich podopieczni. Bo język jest kluczem do zrozumienia świata. Czaicie już? Pasi? No to spox. Naraska!

Bartek Chaciński, Grubo. Totalny słownik najmłodszej polszczyzny, Znak, Kraków 2007, stron 416
          Chyba największą rewolucją ostatnich 20 lat był / jest ekspansywny rozwój IT ((information technology). Od indywidualnych komunikatorów typu beeper, pager... które reagowały dzwiękiem na każdą nową wiadomość pozostawioną na koncie poczty głosowej... poprzez imponujące wielkością i wagą telefony przenośne (mobile phone) z metrowymi antenami, w ciężkim stylu wojskowym, które z czasem zyskiwały na wyglądzie (przechodząc proces szlachetnienia)... aż po współczesne telefony komórkowe (cellular phone). Nie będę tu opisywał faz tych przemian czy kolejnych generacji. Ogólnie zwrócę tylko uwagę, że cały ten proces można sprowadzić do kilku tendencji:

- zmiejszania wagi i rozmiarów urządzenia,

- uatrakcyjniania jego formy (bajeczne kolory, mikroskopijne klawiatury, chroniące je klapki, magicznie błyskające wbudowane antenki i inne fajerwerki)

- wydłużania się czasu działania zasilającej baterii

- zwiększania zakresu funkcjonalnego (słuchawka + mikrofon dla tradycyjnej rozmowy,

mini-ekranik dla potrzeb sms-ów, większy ekran do przesyłanie obrazów, fotografowania, filmowania czy łączenia się z internetem).

Warto wiedzieć, że w wirtualnym świecie IT króluje nowy meta-język angielski, który charakteryzuje się:

- tendencją do posługiwania się skrótami

- fonetyczną pisownią (zwłaszcza w amerykańskiej wersji angielskiego)

- żartobliwo-rebusową pisownią (np. 4U - to "for you")

- nieużywaniem dużych liter

- uproszczeniem przekazu do formy niezbędnego komunikatu

Dziś chciałbym omówić problem skrótów, które mogą sprawiać duże problemy. Zaczęło się od faxów (wcześniejszy etap rewolucji IT), w których je stosowano dla oszczędności miejsca i papieru. Następnie skróty te, znacznie ewoluując, zostały zaanektowane przez internautów i język sms-ów. Dziś ich nieznajomość uniemożliwia wręcz aktywne uczestnictwo z życiu społecznym. Poniżej przedstawiam listę, która jest minimum tego, co należy znać:

AAMOF (as a matter of fact) - w rzeczywistości, mówiąc prawdę

AAIK (as far as I know) - o ile mi wiadomo

AFK (away from the keybord) - odrywam się od klawiatury (opuszczam swe stanowisko)

ASAP (as soon as possible) - tak szybko jak tylko to możliwe

ASL (age / sex / location) - wiek, płeć, miejsce (dane personalne)

@ (at) - w (miejscu)

B4 (before) - zanim, przedtem

B4N (BFN) bye for now – tymczasem, cześć, żegnam

BAK (back at keybord) - wróciłem na swoje miejsce (do klawiatury)

BBL (be back later) - będę później

BC (because) - ponieważ

BCNU (be seeing you) - do ponownego zobaczenia

BD (BFD) big deal (big f.....g deal) - też coś, wielka mi (k...a) rzecz

BF (boy friend) - (twój / jej / mój) chłopak

BIY (brew it yourself) - sam sobie zrób / załatw!

BRB (be right back) - zaraz wracam

BTW (by the way) - a propos, przy okazji

BYOB (bring your own bottle) - przynieś z sobą swój alkohol

C (see) - rozumiem

C/C (comments and criticism) - krytyczny komentarz i uwagi

COZ (because) - ponieważ

CUL / CUL8R (see you later) - do zobaczenia później

CYA (see ya!) - no to cześć!

CYO (choose your own) - wybierz co ci pasuje

DIY (do it yourself) - zrób to sam

DK (don't know) - nie rozumiem

EG (example) - na przykład

emo (emotional) - (emocjonalny) styl życia i muzyki

F2F (FTF; S2S) face to face / skin to skin - bezpośrednie spotkanie, sam na sam

FB (furrowed brow) - zmarszczone brwi

FS (for sale) - na sprzedaż, wyprzedaż

FWIW (for what it's worth) - wspominam o tym tak sobie

FYI (for your information) - dla twojej informacji (prośba o dyskrecję)

Następnym razem opiszę pozostałe najbardziej popularne akronimy, grings, smileys i inne emoticons (emotional icons). B4N ! BCNU ! CYA !

gazeta 1-58-2008

Ostatnio zmieniany
Więcej w tej kategorii: « Promocja absurdu
Zaloguj się, by skomentować
© 2013 www.polonia-jp.jp

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się