gazeta.jp Polonia Japonica

Polonijny portal internetowy funkcjonujący w polsko-japońskiej przestrzeni międzykulturowej, prowadzony przez grupę Polek mieszkających, pracujących i działających w Japonii.

 

Galeria

A+ A A-
           Wyjechaliśmy wreszcie na japońską wieś. Do prefektury Yamaguchi w zachodniej Japonii, sąsiadującej zarówno z Hirosimą, moim pierwszym domem tutaj, jak i (poprzez most nad wąskim kawałkiem morza) z wyspą Kiusiu, moim drugim domem. Bo w Tokio zamieszkałam dopiero za trzecim pobytem w Japonii. Żartuję sobie, że mam w drugiej ojczyźnie dość liczną rodzinę na wsi: swoją własną, nie mojego męża. To wszystkie te domy, u których zatrzymywałam się na tzw. homestay jako studentka. Tym razem pojechaliśmy odwiedzić trzy z nich. Jak niewiele się zmienili ci wszyscy ludzie, chociaż nie widziałam ich przeszło dziesięć lat! Nikt nie przytył, nikt nie wyłysiał – co najwyżej trochę siwizny. Jak oni to robią? Zdrowe jedzenie, świeże nadmorskie powietrze? A może stała aktywność? Jedna znajoma w ciągu tych dziesięciu lat ukończyła dodatkowe studia, prowadząc jednocześnie dom bez specjalnego wsparcia ze strony dość konserwatywnego męża. Teraz uczy w szkole dla dzieci specjalnej troski. Jej własne potomstwo wyjechało już do miasta, na studia i do pracy. Znajoma przyjeżdża czasami do Tokio odwiedzić córkę. Umawiamy się na spotkanie i wspólny spacer. Drugi zaprzyjaźniony dom to buddyjska parafia, nie umiem tego inaczej nazwać. Budynek mieszkalny organicznie połączony z piękną, starą świątynią. Jedno i drugie drewniane, ale toalety przy świątyni już nowe, z betonu. Mimo to wiernych ubywa. Chyba nie tylko z powodu nieco apodyktycznego charakteru mojego przyjaciela, który tą świątynią zarządza. Ubywa ludzi w ogóle. W parafii zostało pięć rodzin z kilkudziesięciu, może nawet stu, które niegdyś ją utrzymywały. Na szczęście mój zaprzyjaźniony mnich buddyjski ma też inne źródła dochodu…
Opublikowano w FELIETONY
Napisane przez
Czytaj więcej...
© 2013 www.polonia-jp.jp

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się